![]() |
||
|
||
|
|
||
Kościół z najwyższą wieżąNa Ziemi Myśliborskiej spotyka się do dziś jeszcze dużą ilość potężnych bloków kamiennych. Są one tak wielkie, że żaden człowiek nie jest w stanie ruszyć taki głaz z miejsca. Porozrzucał je diabeł, dlatego nazywają się "diabelskimi". Na niektórych z nich można jeszcze dostrzec np. odcisk palca lub kopyta tego piekielnego potwora. Koło Morynia nad jeziorem jest kamień, który ma kształt fotela. Diabeł mógł na nim siedzieć przy wędkowaniu lub jeść posiłek. Między innymi taki duży "diabli" kamień znajduje się przy Rościnie. Wzbudza on szczególną ciekawość, gdyż na nim znajduje się jeszcze większy kamień. A było to tak. Diabeł w swojej pysze nie mógł znieść, że na Ziemi Myśliborskiej wznoszono coraz więcej pięknych i dużych kościołów z wysokimi wieżami, które wskazywały kierunek ludzkiego przeznaczenia - niebo, a nie piekło. Kiedy więc w Rościnie, niedużej miejscowości, zaczęto wznosić drugi kościół, diabeł tak się rozsierdził, że postanowił pokazać Bogu swoją wyższość. Stanął więc przed Stwórcą i powiada: - Co tam Twoje kościoły, Panie. Ja w ciągu jednej godziny mogę wybudować kościół i wieżę, której szczyt przewyższy wieże wszystkich kościołów w Myśliborzu i okolicy. Bóg propozycję przyjął i ustalono, że między godziną 23.00 a 24.00 diabeł wybuduje w Rościnie kościół z najwyższą w okolicy wieżą. Gdy zegar na myśliborskim kościele wybił godzinę 23.00, diabeł przystąpił do pracy z wielkim animuszem. Z dalekiej Szwecji, Norwegii i Finlandii w olbrzymim fartuchu znosił kamienie różnej wielkości, poczynając od małych. I tu w swej zarozumiałości popełnił błąd. Wpierw bowiem gromadził małe kamienie, więc budowla rosła powoli, a gdy się zorientował, że szybciej wykończy budowę dużymi kamieniami, to przy ich gromadzeniu męczył się ogromnie i tempo pracy spadło. Kiedy już ostatni kamień wlókł przez Myślibórz, na wieży kościoła farnego wybiła godzina 24.00. Pełen wściekłości pozostawił kamień w Myśliborzu i poleciał na szczyt swojej wieży w Rościnie. Tu wyrywał kamień po kamieniu i rzucał je daleko w okolicę. Toteż do dziś od Rościna aż po Trzcinną, Ławy, Nowogródek i Karsko leżą fragmenty kościoła i wieży z Rościna. Ale przy tej pracy tak się diabeł zmęczył, że gdy chciał ostatnie dwa kamienie wydobyć z fundamentu, zabrakło mu sił. Był tak wyczerpany, że nie mógł się ruszyć z miejsca. Resztkami sił, w rozpaczliwej złości, uderzył swym diabelskim kopytem w ów kamień tak mocno, że jego ślad pozostał aż po dzisiejszy dzień. tekst z opracowania Henryka Piwowarczyka |
||
![]() |
![]() |
|
|
2005 © RafS
|
||