Spacerkiem po Myśliorzu

ŚPIEWAJMY NIKT NIE WOŁA


Rok 1978 - SPOTKANIE PIERWSZE czyli PŁYWALNIA, czyli JURY WEWNĘTRZNE, czyli PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY


Ela Kuczyńska


Pierwszego dnia zwołaliśmy wszystkich na salę widowiskową MOK-u, porozdawaliśmy teksty i dla zgrywy zarządziliśmy odśpiewanie piosenki o "Czarnulce" (piosenki pochodzącej z lat 5O-tych - pomysł był Rafała):

Świt chłodem nas wita i rosą,
"Dzień dobry" powiada nam wiatr.
Czarnulko, wyspałaś się dosyć,
Syrena nam gwiżdże i ptak.
Już wschodzi dzień, Czarnulko wstań,
Do pracy czas.
Wesoło budzi się nasz kraj
Witając brzask...

Ewa Rutkowska


Z pierwszej edycji wszyscy najlepiej pamiętają happening na pływalni Szkoły Podstawowej nr 2, realizowany (oczywiście) za pieniądze organizatorów przez przedstawiciela jakiejś tam estrady.


Rafał Zapadka


Ojcem chrzestnym happeningu byłem ja, ale nie takiego, jaki był. Zależało mi, żeby się odbył. Obowiązywała bowiem wtedy na różnego typu festiwalach pewna sztampa: najpierw zawody, czyli stłoczona, spocona publiczność, jakieś jury i ciągnące się godzinami piosenkarskie tasiemce, a po konkursie kolacja, picie wódki i wzajemne obłapianie się po pokojach... Aby to senne miasteczko nieco rozbudzić, zaproponowałem to śmieszne wydarzenie. Podchwycił to Heniu Rauze, który znalazł jakiegoś hochsztaplera...


Ewa Rutkowska


Do budynku wchodziliśmy pod szpalerem skrzyżowanych pochodni, był to jakby bilet wstępu na imprezę. Potem zasiedliśmy na widowni basenu, no i się zaczęło... Na pierwsze Spotkanie przyjechali młodzi, wystraszeni, którzy napisali dwie pierwsze piosenki w życiu, ale i tacy, jak np. Olek Gro-towski czy "Przyja and Ciele", ludzie, którzy mieli za sobą już paroletni staż estradowy i jakiś' dorobek. Ela Kuczyńska zaprosiła ich na basenowy show jako artystów. Poza tym śpiewała także ona. W prowadzeniu imprezy pomagał jej Andrzej Waligórski. Rzecz wyglądała tak: woda została przybrana różnej wielkości kolorowymi balonami, były też jakieś dekoracje wykonane z sieci i dymy-opary, wśród których występowali artyści. Jedną z nich była dziewczyna, która zgodziła się rozebrać do stroju kąpielowego i robić za syrenkę. Wykonawcy mieli za zadanie wyłowić ją z wody przy pomocy sieci, a że była dość ciężka, od czasu do czasu tłukła pupą po betonie... Impreza trwała ponad dwie godziny. Pogłos był tak okropny, że nic nie było słychać, więc ludzie się irytowali...


Rafał Zapadka


Ledwo się to zaczęło, już wiedziałem, że ktoś nas robi w balona, ale już nie można było tego zatrzymać. Jedyną rzeczą, która mogła kogoś poruszyć, byl widok tej na pół rozebranej baby. Ja jestem zwyczajnym konsumentem muzyki i mogłem wielu rzeczy nie wiedzieć, ale od tego był akustyk, żeby mi powiedzieć: "Chcesz nagłośnić wodę?" Bardzo wielu uczestników nie wiedziało jak się mają zachować, niewielu z nich śmiało nam powiedzieć, że uczestniczyli w strasznym chłamie. Spotkanie to przede wszystkim zajęcia warsztatowe i konkurs. Na I Spotkaniu"Hebanowy Szczebel do Kariery"zdobył"Parametr", drugą nagrodę otrzymał zespół"Labolare", typowy zespół rajdowy, a trzeciąTadeusz Fichtel


Ela Kuczyńska


"Parametr"to niespodziewany wyskok, zespół z innej półki. Bardzo młodzi chłopcy, dobrze śpiewający i grający bossa novy i tro-chę rzeczy przebojowych. Każdy z nich grał. Po prostu wyszli na scenę i byli. Zwyciężyli dzięki świeżości i odwadze prezentacji - chyba słusznie.


Tadeusz Fichtel zabłysnął zabawną pio-senką;

Najlepsze są małe knajpki
Z kontuarem odrapanym,
Gdzie murzyn-szatniarz
Śpi snem pijanym.



Przyznano też wiele nagród specjalnych. Jedną z nich otrzymał Antoni Muracki za podjęcie tematyki ideowej.

Pieśń o śmierci Wiktora Hary

Kiedy chłopcy założyli
twarde buty z cholewami,
kiedy chłopcy w pierś strzelali swym dziewczynom,
wtedy muzy nie zamilkły.

Nawet nocą muzy grały.
Przydeptane, rozstrzelane wszystkich śpiących zbudzić chciały,
głosem Hary, śpiewem Hary.
Śpiewaj, Wiktor, o wolności,
Śpiewaj, Wiktor, nam o wiośnie!

Hasta la victoria siempre.
Na stadionie Santiago kat opuścił topór.
Czerwony strumień płynący z rąk Hary dopełnił goryczy kielich.
Nie rzucono kośćmi o jego szaty,
rozkazano tylko: Śpiewaj...

A wtedy zgromadzeni u stóp chilijskiej Golgoty zawołali:
Śpiewaj, Wiktor...


To było coś mocnego, gorącego, wyróżniającego się, także od strony wykonawczej.

Antoni Muracki w "Spotkaniach" uczestniczył jeszcze kilkakrotnie, zawsze z powodzeniem. Wśród wyróżnionych był zaproszony przez Elę kabaret "Przyja and Ciele" w składzie: Jacek Błażczak, Jerzy Borow-ski, Zbigniew Borucki, Andrzej Siwek i Andrzej Wołyński.

Piosenka wstępna
Kabaretu "Przyja and Ciele"
Nie wchodziła w łeb nauka - trzeba było ponieść karę.
By kara perfidna była - założyliśmy kabaret.
Choć warunków nań nie mamy - się udaje do tej pory,
zbiorowo, zgodnym wysiłkiem, bliźnim naszym psuć humory.
Gdy śpiewamy zbiorowo tak,
O uszy wasze nic nie dbając,
Bo zarozumiale myślimy,
że Może nas nie wygwizdają....

Pieśń o serialach
Na małą stację maleńkiej wioski
Parowy wjechał pociąg beztroski.
Dokoła łany i żyto zżęte,
W opłotkach malwy - świat uśmiechnięty.
Beztrosko dzwoni wioskowy dzwon,
Bo ORMO czuwa - i czuwa on
Ten as wywiadu, ta tęga głowa,
Co każdą inną głowę może rozszyfrować,
Ten twardy, który ma wzrok jak szpada....


Andrzej Wołyński


W konkursie startowaliśmy na zasadzie, że "przyjechaliśmy, to trzeba". Wiadomo było, że z naszym poziomem muzycznym nie mamy szans. Zostaliśmy jednak wyróżnieni za walory kabaretowe. Na koncercie galowym wszyscy wykonywali piosenkę, za którą dostali nagrodę. My postanowiliśmy zrobić coś innego i wystąpiliśmy jako "Jury wewnętrzne", przyznając różne-różniste nagrody jurorom i organizatorom:


"W wyniku tajnego głosowania nasze jury przyznało następujące nagrody następującym osobom:


  • Panu Leszkowi Długoszowi załatwimy awans z Piwnicy pod Baranami do piwnicy pod innym urzędem miejskim.
  • Pani Elżbieta Kuczyńska, ponieważ otrzymała już złoty pierścień i złotą manierkę, do kompletu otrzymuje złoty pięćdziesiąt.
  • Pani Adriannie Ponieckiej-Piekutow-skiej (z Ministerstwa Kultury i Sztuki) Jury postanowiło przyznać nagrodę publiczności.
  • Panu Januszowi Kondratowiczowiprzyznaje się na szkle malowany Biały Krzyż Zasługi
  • Pan Andrzej Waligórski otrzymuje następujące nagrody: pierwsza - Deptak Knezia Dreptaka w Ciechocinku, druga - nagroda specjalna hetmana Myślibora " Hej! Złotą Szablę w Dłoń!", trzecia - nagroda Ministra Obrony w postaci Ministra Energetyki za bohaterską postawę w czasie zaniku prądu. Jednocześnie Pan Waligórski otrzymuje dwa kilowaty bez opakowania.
  • Panu Leszkowi Bończukowi przyznajemy dożywotni udział we wszystkich jury wszystkich spotkań i wszystkich festiwali we wszystkich województwach gorzowskich.
  • Panu Waldemarowi Parzyń-skiemu za nieobecność na Spotkaniu przyznajemy nagrodę w postaci talonu na nabycie kolejnej płyty zespołu "Novi Singers".
  • Pan Rafał Zapadka - sekretarz jury -otrzymuję cichobieżną laskę z pozłacaną gałką, (miał nogę w gipsie). Poza tym na kolej-nymfestiwalu obiecujemy dodatkowe funkcje - kierownika, sekretarza, przewodniczącego, jego zastępcy, intendenta, magazyniera, koordynatora, portiera, szatniarza i ratownika.
  • Panu Józefowi Pilece (współorganizator z ZSMP) załatwimy zapasową, nieścieralną gumę do żucia firmy "Stomil".
  • Januszowi Markuszewskiemu - szefowi prób - przyznaje się Hebanowe Ucho,... che-ba, że nie będzie w handlu. Otrzymuje on także nagrodę specjalną za wdzięk i bezpretensjo-nalność.
  • Akustyk imprezy - otrzymuje wyróżnienie w postaci radioodbiornika stereofonicznego "Amator" bez kolumn.

    Ze względu na stale postępującą dewaluację dolara, wszystkie nagrody zostaną wypłacone w kopiejkach. W ostatnim słowie Jury Wewnętrzne proponuje zorganizować w najbliższym czasie I Ogólnopolski Autorski Przegląd Organizatorów i Jurorów Amatorów ".


    Od tego Spotkania staraliśmy się na każdym "Myśliborzu" jakąś nagrodę przyznać. Był to po prostu pretekst do dodatkowego wygłupu, który efektownie zakończył pierwszą edycję Spotkań.

2005 © RafS