Jak kapliczka jerozolimska uratowała Myślibórz

W 1636 roku do Lipian przybył znaczny oddział kawalerii wojsk cesarskich czyli katolickich. Otrzymał on rozkaz eskorty siostry cesarza na jej ślub. Po wykonaniu rozkazu miał połączyć się z głównymi siłami dowodzonymi przez naczelnego wodza Gallusa. Paląc, grabiąc i mordując wracali przez Myślibórz do Schwedt nad Odrą.

Przejeżdżając obok kapliczki jerozolimskiej żołnierze sądzili, że znajdują się w kraju katolickim (gdyby wiedzieli , że jest inaczej prawdopodobnie puściliby Myślibórz z dymem). Oddziałem dowodził żołnierz wyróżniający się swoim grubiańskim zachowaniem, pogardą dla wszelkich wartości i świętości oraz bluźnierczymi przekleństwami. Można powiedzieć o nim, że był jawnogrzesznikiem. Gdy spostrzegł kapliczkę z ukrzyżowanym Zbawicielem, zboczył z drogi, wyciągnął długi pistolet i z bluźnierstwem na ustach wystrzelił w kierunku krucyfiksu.

Koń spłoszony stanął dęba i z wielką siłą wyrzucił z siodła jeźdźca. Żołnierz spadł głową w dół, ponosząc śmierć na miejscu. Postać ukrzyżowanego Chrystusa pozostała nietknięta. Jego kamraci, będąc świadkami tego wydarzenia uznali, że dokonał się “sąd Boży” nad grzesznikiem i w popłochu uciekli z tego miejsca. Myślibórz został uratowany.

tekst legendy pochodzi z kwartalnika “Z Biegiem Myśli”

Author: RafS

W 2004 roku przyszło mu do głowy stworzyć Spacerkiem po Myśliborzu - efekty widzimy do dziś;-)

Share This Post On

1 Comment

  1. Pierwszy raz tę legendę słysze… Mieszane uczucia.

    Post a Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Legenda o sierotce Gertrudzie

Wrzesień tego roku był ponury i dżdżysty. Liście drzew wprawdzie prześcigały się w przybieraniu coraz to jaskrawszych kolorów i ciekawych...

Zamknij